Jak inżynier górnik Stanisław Krzyżak został organistą

xxxxxInżyniera Stanisława Krzyżaka znałem wiele lat. Był pszowikiem i pracownikiem kopalni „Anna” w Pszowie zatrudnionym na stanowisku inżyniera strzelniczego. Nasze obowiązki zawodowe wymagały od nas  ścisłej współpracy przy drążeniu wyrobisk przygotowawczych i przy prowadzeniu profilaktyki przeciwtąpaniowej. Wtedy to poznałem też jego zainteresowania.  Po przejściu na emeryturę spotykaliśmy się często. Wtedy też rozpoczął budowę…. organów.  W tamtych czasach napisałem kilka artykułów do „Zeszytów Pszowskich”. Wiedziałem, że Stanisław Krzyżak jest postacią niebanalną i  5 lutego 2006 roku spotkaliśmy się po to, aby opowiedział mi o swojej pasji. Niestety, wspomnienia te opublikowano dopiero po jego śmierci w książce Bogusława Kołodzieja „Tajemnice Pszowa”. Dokładnie zapisałem słowa Staszka:

xxxxxByły święta Bożego Narodzenia 1944 roku. Do Pszowa dochodziły odgłosy eksplodujących bomb, zbliżającego się frontu. Chociaż zima była śnieżna i mroźna, to ciotka Marteczka zabrała w pierwsze święto Bożego Narodzenia niespełna 7 letniego Stanisława na nieszpory. Stanęli w tyle kościoła pod pawłaczem. Organistą w pszowskim kościele był wtedy Mildner. Na wspomnianych nieszporach grał kolędy, ludzie śpiewali je po niemiecku. Trwała przecież wojna.Gdy zagrano i zaśpiewano kolędę „Ihr Kinderlein Kommet…”(„Przyjdźcie dzieci” http://www.tekstowo.pl/piosenka,peter_schreier,ihr_kinderlein_kommet.html) małego Staśka tak coś uniosło, wzruszyło, że postanowił zostać organistą.  Pomimo iż nie znał języka niemieckiego, to słowa i melodię zapamiętał do dziś. Dodać muszę, że ma piękny dźwięczny głos i przy nadarzającej się okazji chętnie ją śpiewa.

xxxxxŻycie jednak potoczyło się inaczej. Został inżynierem górnikiem. Na kopalni „Anna” przepracował w sumie 31 lat. Praca zawodowa bardzo go pochłaniała, często pracował dłużej niż 8 godzin. Nie miał możliwości nauczenia się grać na żadnym instrumencie, nie poznał też nut.

xxxxxJego stałym miejscem w czasie  mszy świętej było i jest nadal miejsce obok organisty. Lubił obserwować jego grę. Podczas zabaw karnawałowych i przy każdej nadarzającej się okazji podchodził do orkiestry by postukać w klawisze organów.

xxxxxPierwszym jego sukcesem było wykonanie wspólnie ze znajomym elektronikiem organów elektronowych. Gra na nich do dziś. Nadal jednak marzył, by móc zagrać na prawdziwych organach.

xxxxxW 1999 roku w naszym kościele organistą został Arkadiusz Popławski. Pewnego razu pan Arkadiusz poprosił Stanisława o pomoc przy strojeniu organów. Po nastrojeniu pan Arkadiusz pozwolił mu wejść do środka instrumentu i dmuchnąć do piszczałki. Staszek zapamiętał, że była to piszczałka – flet otwarty 4 – ro stopowy, ton „g” lub „gis” z drugiej oktawy. Jak przystało na prawdziwego fachmana, „na oko” zapamiętał wymiary tej piszczałki. Po przyjściu do domu natychmiast zabrał się do roboty i z czterech deseczek wykonał podobną piszczałkę. Dźwięk był też podobny. Nadal pomagał panu Arkadiuszowi przy strojeniu organów, ale równocześnie przy każdej okazji mierzył suwmiarką niektóre piszczałki i takie same wykonywał z drewnianych deseczek w domu. Były to piszczałki wargowe. Zaczęła się realizacje  marzenia jego życia. Członkowie rodziny nie dowierzali, że sam może zbudować organy. Po długiej dyskusji zgodzili się odstąpić mu jedno pomieszczenie w piwnicy. Tu nie przeszkadzał nikomu i mógł swobodnie pracować. Organy budował 6 lat. Zrobił 500 piszczałek, ale w swoich organach wszystkich nie wykorzystał. Największa piszczałka miała długość 2,4 m i nie mieściła się na stojąco w piwnicy.

xxxxxZbudował swoje wymarzone organy. Są to organy 7 głosowe, składają się z 49 klawiszów. Wszystkich piszczałek jest 339. Największa piszczałka to flet prosty, 8 stopowy „c” o wymiarach 10 cm x 12 cm, wysokości 125 cm. Najmniejsza piszczałka to flet otwarty jednostopowy o wymiarach 1 cm x 1 cm, wysokości 1,5 cm.

Stanisław Krzyżak przy organach_2

xxxxxPrzed rozpoczęciem budowania organów wyemitowano w Polsacie audycję pt.: „Starodawne organy w Europie i Polsce”. Ten program utwierdził go w przekonaniu, że realizacja tego przedsięwzięcia jest możliwa. Korzystał też z podręcznika „dla organistów” prof. Erdmana.

xxxxxPoczątkowo organy wykonano jako „pozytyw” (2 głosy). Dzięki życzliwym uwagom pana Arkadiusza instrument rozbudował do 5 głosów w „Basie” i 7 głosów w „Dyszkancie”. Ograny posiadają też „Tremolo”. Takie urządzenie ofiarował mu organmistrz Rudolf Kuźnik z Rybnika.

Stanisław Krzyżak przy organach

xxxxxNa organach Stanisława Krzyżaka koncertował już Arkadiusz Popławski i Krzysztof Mańczyk. Sam budowniczy organów koncertuje rodzinie i chętnie przygrywa też kolegom rowerzystom z Klubu Seniora SiTG.

xxxxxI tak to na starość Stanisław Krzyżak został organistą i organmistrzem (budowniczym organów), a to z pewnością jest rzecz niezwykła!

xxxxxNiestety, nie cieszył się długo swoimi organami. Zmarł 25 marca 2008 roku.

xxxxxWedług pierwotnej koncepcji organy S. Krzyżaka miały być w klasztorze Sióstr Sercanek w Polanicy Zdroju. Ze względu na zabytkowość miejscowych organów, które miały być rozbudowane o organy S. Krzyżaka – zaniechano rozbudowy. Organy przez pewien czas przechowywane były w klasztorze w Polanicy Zdroju.

xxxxxObecnie wszystkie części instrumentu przejął do renowacji Jan Bąkowski – uczeń Arkadiusza Popławskiego.

xxxxxDocelowo organy S. Krzyżaka znajdą swoje miejsce w średniowiecznym szpitalu Św. Ducha we Fromborku. Obecnie obiekt ten pełni funkcję muzealną i jest miejscem kameralnych koncertów, do których organy S. Krzyżaka będą wykorzystane.

Zygmunt Krakowczyk

Stanisław Krzyżak


Copyright © Parafia Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Pszowie. Wszelkie prawa zastrzeżone.